Fotografia uliczna w dobie Instagrama

30-03-2019

Ulica fascynuje artystów nie od dziś. W końcu mistrzowie pióra już w ubiegłych wiekach stworzyli twórczego włóczęgę, bacznego obserwatora – flâneura– wchodzącego w rozgałęziające się uliczki miast, by chłonąć wszystko – zdarzenia, ludzkie zachowania emocje, kształty budynków. Nie inaczej stało się w przypadku fotografów. Z jedną różnicą – oni, zabrali w torbie niezbędne medium – aparat fotograficzny, który miał utrwalić ulotność ulicy. Jak się zmieniła fotografia uliczna? Czy zdjęcia na Instagramie mogą się z nią równać?

Wprowadzenie do street photo

Pierwsze zdobycze street photo pojawiły się już w ubiegłym wieku w USA. U nas o pierwszych fotografach ulicznych zaczęto mówić nieco później. Jedną z najważniejszych kwestii w tego rodzaju fotografii jest uchwycenie tzw. decydującego momentu. To chwila, która może trwać tylko ułamek sekundy. Dlatego fotograf powinien zamykać ją momentalnie w kadrze i długo się nie zastanawiać. Za chwilę idealna kompozycja może przestać nią być i zmienić się w nieciekawy zbiór elementów. Jednym z najbardziej uznanych przedstawicieli street photo, jest Nils Jorgensen. Prace Brytyjczyka uchodzą za twórcze  przetworzenie dostępnej rzeczywistości.

Jakie zasady?

Fotografia uliczna nie ma restrykcyjnych reguł, jednak, by zdjęcie uznać za jej przejaw, musi spełniać 4 wymogi. Pierwszy z nich mówi o tym, że na fotografii powinni znajdować się ludzie. Następna dotyczy tego, jakiego pokroju mają być to persony – przypadkowe osoby, nie zaś performerzy, wynajęci statyści. Trzecia zasada mówi o tym, że kadr ma opowiadać historię, która uruchamia wyobraźnię odbiorcy. W jego głowie powinny pojawić się pytania – „A co było wcześniej?”, „Co mogło się zdarzyć zaraz potem?”. Ostatnia zasada wspomina o tym, że tło powinno pasować do fotografowanej sceny.

Instagram – szanse i znużenia

Ulica stała się obiektem zainteresowania także użytkowników Instagrama. Dzięki temu fotografia uliczna zyskała nowy wymiar, który pokazuje to, jak ludzie postrzegają miejską rzeczywistość.  Demokratyzacja fotografii pozwala odkrywać na masową skalę wyjątkowe fakty, ale także wypełnia przestrzeń Internetu jałowymi, powielanymi kadrami, które mogą wydawać się takie same. Jednak „instagramowe migawki” pokazują, że osoba, która uważana jest za amatora lub z jakichś względów nie może wykonywać fotografii zawodowo, może ją traktować jako hobby i przyczyniać się do budowania współczesnej kultury obrazu.